|

Czy to nie dziwne, że mimo już prawie 2300 godzin spędzonych w powietrzu, w
przeróżnych miejscach od RPA poprzez Maroko, Hiszpanię, cały Alpenland, aż po
Norwegię, pokonywanie kilometrów i czas spędzony nad graniami Karkonoszy i
okolic cieszy mnie wielokrotnie bardziej. Dosłownie "drobne" 30 km w okolicach
Śnieżki ma dla mnie większą wartość niż "ustrzelone" setki z Alp! Dla tych gór
wyprowadziłem się przed kilkoma laty z Wrocławia, aby mieć z tarasu widok na 4
startowiska i latanie w zasięgu 30 minut.
Znam te tereny z wielu wycieczek, pieszych i rowerowych, ze wspinaczek w
Sokolikach, czy zimą snowboardu, ale największym walorem (dla mnie) są doskonałe
możliwości treningu latania.
Pilot, który poradzi sobie u nas nie będzie miał kłopotów z lataniem w innych
miejscach: tych większych jak Alpy, czy też w terenie bardziej „pagórkowatym”
jak dla przykładu okolice Beskidów czy Stranika. O równinach nawet nie będę
wspominał, gdyż uważam, że z doświadczeniem „górskim” bez problemu radzimy sobie
na terenie płaskim, odwrotnie to nie zawsze działa.
 Mamy
w Karkonoszach możliwość zdobywania doświadczenia w prawie każdym rodzaju
latania! W zależności od warunków, możemy zdecydować się:
Na latanie ściśle granią główną, nad terenem o
charakterze wysokogórskim (1200-1600m)
od przełęczy Okraj – Czoło przez Śnieżkę, Kopę, Mały i Wielki Szyszak,
Śnieżne Kotły, Szrenicę aż po Jakuszyce.
Na latanie tzw. granią przedgórza, po
wzniesieniach 500-800 metrowych, charakterem nieco przypominających okolice
Stranika. Mam na myśli cały teren od Strzelca za Karpaczem poprzez Zamek Chojnik
i dalej w Izery aż do Świeradowa
W końcu na połączenie wyżej wymienionych terenów
z lotami w kierunku przedpola, gdzie teren pagórkowaty powoli zamienia się w
zupełnie równinny.
Właściwie jedyne, czego nam brakuje to typowego dla wielkich dolin Alpejskich
silnie rozbudowanego systemu wiatrów dolinowych.
Latanie w Karkonoszach przez ostatnie lata bardzo się rozwinęło. Efektem pracy,
nieżyjącego już „latającego” Burmistrza Kowar − Marka Jiruski, mamy dobry
kontakt i pomoc od władz miasta. W Kowarach istnieje Karkonoski Klub
Paralotniowy zrzeszający ponad 40 aktywnych pilotów. Członkowie klubu sprawują
pieczę, dbając o startowiska i lądowiska, które dzięki nastawieniu Urzędu
Miejskiego do naszego sportu są wpisane w plan zagospodarowania przestrzennego
miasta.
 Warunki
do latania nie należą do szkolnych. Szczególnie piloci z ośrodków
wyciągarkowych, nie obyci z górami i wpływem ukształtowania terenu (orografii)
na zmianę siły wiatru i jego kierunku, powinni zachować ostrożność i przed
lataniem w miarę możliwości zasięgnąć informacji u bardziej doświadczonych
pilotów.
Z drugiej strony od trzech lat widzę jak bardzo wzrósł poziom latania. Coraz
większa ilość pilotów regularnie przy dobrej pogodzie lata po całej okolicy!
Wycieczki po całym grzbiecie Karkonoszy, Karkonoszy razem z Izerami, wycieczki
do Zgorzelca, Zielonej Góry, czy za masyw Śnieżnika, stają się powoli
standardem. Poprzeczka odległości 150km jest wielokrotnie pokonywana przez
naszych pilotów.
 
Rano w „lotny” dzień spotkamy się między godziną 10.00-10.30 na stacji
benzynowej przy obwodnicy Kowar (na masztach wiszą rękawy). Tutaj podejmowana
jest decyzja, na które startowisko się wybieramy. W całej kotlinie lokalni
piloci korzystają z radia 70 cm, kanał 9 − 433275 lub 10 − 433300. Łączność
jest na tyle dobra, że spokojnie można rozmawiać ze wszystkimi startowiskami
nawet w Szklarskiej Porębie i Jeżowie Sudeckim.
przygotował: Grzegorz Olejnik
|
|